Tam i z powrotem
Gra jest prosta, ale zgrabna. Mechanika opiera się o pulę k6. Domyślnie mamy dwie kości, przewaga wynikająca z umiejętności daje nam dodatkową kość, a jeśli nie mamy punktów w testowanej cesze, to możemy skorzystać z tylko jednej szóstki. Wyniki 5 i 6, to sukcesy. Jeśli brakuje nam umiejętności, możemy skorzystać z punktów Losu (metawaluty, którą możemy wybrać podczas tworzenia postaci kosztem Wytrzymałości). Mechanika dodawania otuchy pozwala z kolei na odzyskiwanie punktów Losu i Wytrzymałości. Wystarczy coś wyrecytować albo zaśpiewać, to w końcu Hobbit. Przy okazji, opisując miejsca i wydarzenia, tworzymy w ten sposób świat gry. Sprytne.
Dzięki Łukaszowi Kołodziejowi miałem nawet okazję wypróbować ten mini system. Zabawa była przednia. Odwiedziliśmy Miasto na Jeziorze, odkryliśmy spisek, powstrzymaliśmy upiora. Niesamowitą radość sprawiło mi zagranie w Śródziemiu i wcielenie się w hobbita. Nie jakiegoś halflinga w mrocznym i niebezpiecznym świecie, ale złodziejaszka, który wyruszył z Shire w poszukiwaniu przygody. Przy okazji przypomniałem sobie, że to był cel, dla którego ponad 20 lat temu zacząłem grać w erpegi i którego aż do przedwczoraj nie udało mi się zrealizować.
PS Rzucaj Nie Gadaj - Podcast RPG wypuściło przed chwilą inną wspaniałą grę o przygodach hobbitów: Pod Wzgórzem, nad Wodą, przy której miałem okazję troszeczkę podłubać. Bardzo polecam, tym bardziej że przez pierwsze 30 dni jest na nią spora promocja: https://preview.drivethrurpg.com/.../Pod-Wzgorzem-nad-Woda
Komentarze
Prześlij komentarz