OSE: Wieża słonia
„Wieża Słonia” Roberta E. Howarda ukazała się w „Weird Tales” w 1933 roku i jest czystą esencją sword & sorcery. Luiz Eduard Ricon zrobił z niej loch. Wszystko zaczyna się w karczmie. Tabela plotek pozwala zawiązać akcję, która szybko przenosi się do tajemniczej wieży skrywającej skarb. Oczywiście czeka tam coś znacznie gorszego. I tu pojawia się problem. Wieża to niebezpieczna fabularnie konstrukcja, bo bardzo ogranicza sprawczość graczy. W zasadzie można iść wyłącznie w górę. Autorzy stosują kilka wytrychów, które mają być na to lekarstwem. Czy skutecznie? Nie jestem do końca przekonany. Ale lepiej, że są, niż gdyby miało ich w ogóle nie być. Prawdziwa sprawczość opiera się na głównej decyzji fabularnej – zabijać czy pomagać. To tu leży ciężar opowieści. Rozterki moralne w OSR-owym lochu? Lubię to. Kolejne strony opisują piętro po piętrze pomieszczenia, przeciwników i zagadki. Spektakularnych fajerwerków nie ma, ale nudno też nie jest. Taki solidny lochowy standard. Okładka...