Bóle redaktora: Ach, ten angielski!
Ach, ten angielski! Lubi się zakraść do naszych gier i porządnie w nich nabałaganić. Oto kilka najczęstszych błędów, których zawsze szukam: 1. Używanie angielskich wyrazów w polskich tekstach. Królują tu: lore, setting i trigger. W mowie potocznej – do przyjęcia. W słowie pisanym warto poszukać polskich odpowiedników. Na deser „max.” zamiast „maks.” 2. Nie do końca tożsame tłumaczenia. Lokacja to nie to samo co „location”. Frakcja to nie to samo co „fraction”. Kultysta to nie to samo co „cultist”. Sprawdźcie też, co naprawdę oznaczają angielskie: sympathetic, actually i eventually. Tu można dodać, że tłumaczenie „watch” jako wachta też nie jest do końca poprawne, ale jest na tyle rozpowszechnione, że może nie ma co robić z Kubusia Puchatka Fredzi Phi-Phi. 3. Kalki językowe. zrobić test – wykonać test, przetestować; na koniec dnia – koniec końców, w gruncie rzeczy, w ostatecznym rozrachunku; dedykowany – właściwy dla, skrojony na miarę, przeznaczony dla; robić różnicę – mieć znacz...