Posty

Myto

Obraz
  Wszystkie porządne mosty w okolicy zostały już zajęte przez trolle – szlachtę wśród strażników przepraw. Ty nie jesteś jednym z nich, ale masz marzenia, które zamierzasz spełnić, wchodząc do tej branży. Brzmi jak gra Kai Solskiej, nie? Bo to gra Kai Solskiej. Dziennik solo o staniu strażnika (kim jest, jak ma na imię) na moście (jak on wygląda, co można naprawić albo poprawić) i przepuszczaniu przechodniów (kto i po co chce się przeprawić) za kasę (płaci, czy nie, dać mu w mordę). Teraz dużo PSów. PS1 Coś tam w niej pomagałem, więc od razu napiszę, że jest fajna i że to subiektywne (a co nie jest?) PS2 Można użyć naszych Chwil, żeby sobie narysować namacalne sceny. PS3 Pisałem kiedyś o grze Trolle na moście - można sobie zobaczyć, jak różnie autorzy podeszli do podobnego tematu.

Ruination Pilgrimage: Po Trzykroć Zbita Dupa

Obraz
  O nie! Kolejna przygoda w karczmie. Tytuł zachęcił mnie, żeby jednak sięgnąć po tę broszurkę. Po Trzykroć Zbita Dupa! PTZD to scenariusz do Pielgrzymki Potępionych, który z tego, co wiem, był rozdawany na przeróżnych konwentach (ja dostałem go na Stacji Fabuła). Ostatnio narzekałem na suplement z przygodami do tej gry, ich słabą formę, brak struktury i beznadziejny skład. Tu jest o niebo lepiej. Historia jest prosta i do wykorzystania między innymi przygodami, w przelocie, jak nie przyjdą dwie osoby na sesję albo na wstępniaczka, żeby nauczyć się zasad. Siedzicie sobie przy kufelku, a spod podłogi dobiegają was huki i krzyki. Po chwili na salę wchodzi gość z poobijaną mordą, ale wygląda na szczęśliwego. Co tam się dzieje? A dzieje się więcej, niż myślicie. Jako mały minusik podam fragment: (...) bez względu na działania PG. Takie jest przeznaczenie. Nikt nie jest w stanie temu zapobiec... Czyli zasadniczo możecie robić, co chcecie, a stanie się to, co ma się stać. Nie jest to moj...

Ruination Pilgrimage: Adventures & Pilgrimages

Obraz
  Kiedy pisałem o Ruination Pilgrimage (wydanym przez Wydawnictwo Hengal jako Pielgrzymka Potępionych) byłem dość optymistycznie nastawiony do gry, ale zwróciłem uwagę na to, że przydałoby się dodać do podręcznika jakieś przykładowe scenariusze - pokazać, jak twórcy wyobrażają sobie sesję. W moje ręce trafił właśnie dodatek pt. Adventures & Pilgrimages. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to zbiór autorów. Diogo Nogueira, Perplexing Ruins, Sean McCoy to nazwiska wywołujące wypieki na twarzach miłośników niezależnych erpegów. Drugie, co rzuca się w oczy, to beznadziejny skład. Czerń na bieli i ściany tekstu. Trzecie, co rzuca się w oczy, to brak jakiejkolwiek ustandaryzowanej struktury scenariuszy. Każdy napisany jest, jak komuś się chciało. Jedne mają listę pomieszczeń i NPCów, inne nie. Tu gdzieś jest jakaś tabelka losowa, a tu fragment opowiadania. Czwarte, co rzuca się w oczy, to brak jakiejkolwiek mapki, planu pomieszczeń, graficznego rozrysowania sytuacji. Dopiero po tych spos...

Broken Tales

Obraz
  Czerwony Kapturek to psychopatyczna morderczyni, Jaś i Małgosia to seryjni podpalacze, a Baba Jaga wygląda jak siedmioletnia dziewczynka. Do takich baśni zaprasza Broken Tales. Dawno, dawno temu bajkowi złoczyńcy otrzymali szansę na nowe życie i stali się dobrzy. Lecz każde światło potrzebuje cienia – dawni bohaterowie przeszli na drugą stronę. Nasza grupa łowców, niegdysiejszych złoli pracujących dla tajemniczego Zakonu, bada i zwalcza te nadnaturalne zjawiska. Zasady są proste i mocno storytellingowe. Główna mechanika to w zasadzie jeden test. Zagrożenie ma stopień trudności, który należy pokonać sukcesami. Zbieramy je z bazowych wartości, pasujących deskryptorów postaci i punktów Somy. Możemy też dołożyć k6 – każdy wynik poza 1 to sukces, ale jedynka kładzie cały test. Ciekawie wypadają unikalne Dary i deskryptory konkretnych postaci. Każdy playbook zawiera listę specjalnych minimechanik. W połączeniu z faktem, iż wcielamy się w konkretne osoby z bajek (Złego Wilka, Królową Ki...

Berdysz k10

Obraz
  Rynek zalały przytulne gry o wspólnym praniu w rzece, relacjach międzyludzkich i karmieniu jednorożców, ale nie oszukujmy się. Przyznajmy przed sobą, że chcemy grać w PRAWDZIWE RPG: wcielić się w przymierającego głodem szczurołapa, który schodząc po mokrych stopniach do piwnicy może się potknąć i złamać sobie rękę albo poważnie się oszpecić. Na ratunek przychodzi Wojtek Rosiński i przynosi ze sobą zakrwawiony Berdysz. Od razu można zadać sobie odwieczne pytanie: po co, skoro mam Warhammera*? Odpowiedzi się mnożą jak rój much nad bagnem: a) bo można się zmieścić na 50 stronach zamiast 400 - bestiariusz na 4, świat na 6, czary na 2, klasy postaci na 2 b) bo można wylosować postać w 10 rzutach, w siedem i pół minuty c) bo można zamiast rzutów k100 poniżej 52, rzucać k10 poniżej 5 d) bo można zrobić zasady walki bez konieczności korzystania z Excela e) bo można zrobić skład z artystycznym zacięciem w stylu Mork Borga (ale bez narkotyków) zamiast podręcznika do 2. klasy liceum f) bo ...

The Job

Obraz
  Ta gra to diament. Szlachetny kamień zabezpieczony podwójnym kuloodpornym szkłem, zanurzony w akwarium pełnym piranii, strzeżonym przez zbirów uzbrojonych w laserowe czujniki ruchu. Teraz trzeba go tylko ukraść. The Job opowiada historie rodem z Ocean's Eleven i Lupina - bezczelny, skomplikowany skok z niezwykle drogocenną nagrodą. Wiecie - trzeba zwinąć Mona Lisę z Luwru, koronę z głowy Karola, uwolnić więźnia z Alcatraz. Zasady są cudowne. Rozgrywka podzielona jest na kilka faz. MG przychodzi z Briefem - co kradniemy, skąd, jaki mamy budżet i jak wygląda 6 przeszkód. Każdy z graczy wciela się w postać przypisaną do jednego z archetypów - szef, mięśniak, czaruś itd. Każdy z nich ma swoje sztuczki, z których może skorzystać podczas gry - np. szef ogarnie ewakuację helikopterem, a technik wyłączy monitoring w budynku. Następnie zaczyna się faza planowania, która powinna trwać 1,5h - gracze przygotowują 12 scen, które muszą zaadresować wszystkie 6 przeszkód i doprowadzić do kradzie...

HORROR a roleplaying game

Obraz
  Ponieważ walczę z masakrycznym jetlagiem, postanowiłem przeczytać sobie jakąś grę o 3 nad ranem. Padło na HORROR A Roleplaying Game. Oczekiwania miałem spore, bo to przecież prosto w mordę horror i RPG, a właśnie to lubię najbardziej. Okazało się jednak, że tego konkretnego nie lubię najbardziej. Po pierwsze to Year Zero Engine, czyli mechanika, w której na stu siedemdziesięciu kostkach w puli udaje mi się nie wyrzucić żadnej szóstki i pomimo bycia najbardziej kompetentnym jak się tylko da, potykam się o sznurówki i łamię sobie jedynkę. Po drugie to w zasadzie SRD - czyste zasady, zero "czym jest horror", "jak zarządzać strachem". Gdybym wyciągnął książeczkę z zasadami ze startera do Obcego, to pewnie otrzymałbym coś podobnego (tylko ładniej wydanego). Wyjątkiem są tu może archetypy, chociaż moim zdaniem nie do końca pasują do horroru. Nie rozumiem tego produktu - zaklepał sobie nazwę, która naprawdę dużo obiecuje, a dostarcza coś zupełnie innego. Na pocieszenie -...

Liminal Horror: The Mall

Obraz
  To na razie ostatni post o Liminal Horror - opisałem już wszystkie wersje podręcznika, każdy polski dodatek i komplet oryginalnych scenariuszy. Na koniec zostawiłem sobie wisienkę na torcie. The Mall to przykład, jak to powinno wyglądać, doceniony zresztą srebrną Ennie. Podupadle centrum handlowe, lata 90-te, mięsne potwory, puste korytarze, windy, klienci, pracownicy, barykady z półek sklepowych i hektolitry krwi. Scenariusz pięknie przedstawia inspiracje - w kinie na afiszu są The Thing, The Being i The Deadly Spawn. Ja dorzuciłbym jeszcze drugi sezon Stranger Things (bardzo). Najważniejsze jest tu jednak dla mnie wykonanie. Wszystko jest wręcz doskonale opisane - stronnictwa, ich cele i zachowania, lista NPCów, plan centrum, opis miejsc, wskazówki. Perfekcja. Do tego autorzy przygotowali cały zestaw pomocnych procedur - karty szeptów (losowane przez graczy - napędzają akcję), świetny zegar zagłady i uzależnione od niego tabele spotkań, zasady zwiedzania podziemi, tworzenia po...

Liminal Horror: Ostatnia z Wiernych

Obraz
  Ależ to pokręcony, dziki, brutalny, krwawy pomysł. Mój szesnastoletni syn - przeciągając samogłoski - powiedziałby o nim "chooooooore". Ostatnia z Wiernych zabiera postacie graczy do opuszczonego parku wodnego, gdzie w liminalnych przestrzeniach spotkają się z pradawnym złem. Autor z ekipy Natrafieni wchodzi w temat głęboko, wymyślił bardzo gęstą historię, spowitą wilgotną mgłą, zamkniętą w zaparowanych pomieszczeniach, krętych korytarzach, ciasnych podziemiach pełnych rur i przewodów. Opuszczone baseny, migoczące zjawy gości i pracowników - wszystko płynie, a gdzieś na dole są Wrota. Te wrota to już prawdziwe szaleństwo. Jestem naprawdę zafascynowany warstwą fabularną, więc tym bardziej płaczę nad kwestiami formalnymi. Postaram się wypunktować je po żołniersku: 1. Skład i forma graficzna - tu nie mam się do czego przyczepić. Poza kilkoma wdowami i sierotami to bardzo schludna, estetyczna i elegancka produkcja - zbliżona miejscami do dużych komercyjnych podręczników. Nie w...

Liminal Horror: TALOS

Obraz
  Jest tyle systemów do umierania w kosmosie, że nie wiem, czy akurat Liminal Horror jest dobrym wyborem, żeby umrzeć raz jeszcze. Tym bardziej że nawet na tej mechanice da się znaleźć np. Screams Amongst the Stars, które służy właśnie głównie do tego. Sprawdźmy jednak sygnał dobiegający z opuszczonego statku. Talos to próba przeniesienia na LH tematyki opuszczonych baz kosmicznych, wraków statków międzygwiezdnych, artefaktów obcych, przerażających pozaziemskich istot i upadłych cywilizacji twórców wszechświata. Początkowe rozdziały broszury tłumaczą, w jaki sposób zmodyfikować zasady (przede wszystkim tworzenia postaci), żeby dopasować się do innych warunków. Druga część to scenariusz osadzony na pokładzie Talosa, na którym rozbrzmiewa dziwaczna muzyka, a ślad po załodze przepadł. Dużą zaletą jest tu bardzo konkretna struktura i dużo fajnych tabel wspomagających eksplorację. Nie powinno być problemu z poprowadzeniem sesji bez większego przygotowania. Podręcznik ma formę często uż...

Liminal Horror: U-552 Roter Teufel

Obraz
  Lubię, jak scenariusze opierają się na prawdziwych zdarzeniach, miejscach, przedmiotach lub postaciach. U-552 to tajemnica do Liminal Horror , w której słynny u-boot wynurzył się po latach, by odnaleźć swojego nowego kapitana. Zeszyt zawiera wprowadzenie historyczne, kilka tabel z komunikatami (po niemiecku i po polsku + link do folderu z załącznikami audio), opis stronnictw, zegar zagłady i szczegółowy opis pomieszczeń statku. Na tych kilku stronach udało przekazać się sporo wiedzy, ale brakuje mi odrobinę konkretnych narzędzi do użycia - może kilku tabel losowych, z których dałoby się wyturlać, w jaki sposób u-boot testuje kandydatów na swojego kapitana. Mroczne wnętrze okrętu podwodnego daje sporo pola do popisu i okazji do straszenia duchotą, ciasnotą i zamknięciem. Tu też mała uwaga do zegara zagłady - fajnie by było, gdyby U-552 w którymś momencie zanurzył się i nie wypływał na powierzchnię, aż nie wyłoni się jego nowy mistrz. Technikalia są ok - skład jest dość prosty, ale...