Mothership: Distress Signals
Ostatnio wciągnęły mnie miecze i tarcze, ale Izzy i jego kosmiczna gra dla dzieciaków zabrali mnie znowu w kosmos, więc sięgnąłem na półkę z Mothershipami, żeby trochę poumierać w kosmosie. Distress Signals to mała broszura, która zawiera kilka prostych scenariuszy ze wspólnym mianownikiem - odbieracie sygnał SOS i ruszacie na ratunek, a tam... Opcji jest pięć. Jedne lepsze, inne nieco gorsze, ale wszystkie są całkiem zgrabnymi przerywnikami między głównymi misjami. Przygody są króciutkie, mają opisaną sytuację początkową, mapkę, opis kolejnych pomieszczen, atrybuty NPC-ów i przeciwników. Wszystko, co trzeba, żeby rozegrać dwugodzinną sesję, dobrze się bawić i nie zmęczyć. Nikt nie odkrył tu koła na nowo. Historie są dość sztampowe (a może: klasyczne) - jacyś piraci, jakieś szympansy (motyw lepiej ograny w Circle the Flame), nielegalne badania, nadchodząca zagłada. To, co podoba mi się w nich najbardziej, to fakt, że mogą być wykorzystane jako zahaczki. Jeden ze statków leciał na...