Brindlewood Bay: na koniec kampanii
Moim zdaniem:
1. Gra zyskuje przy graniu w kampanię, bo pojawia się coraz więcej ciekawszych, mroczniejszych wątków.
2. Gra traci przy graniu w kampanię, bo jest dość schematyczna i powtarzalna.
3. Gra zyskuje przy dłuższym graniu, bo coraz ciekawsze stają się interakcje między babciami, zarysowują się różnice w ich charakterach, stają się coraz bardziej ludzkie.
4. Gra traci przy dłuższym graniu, bo z czasem coraz trudniej przekonać samego siebie, że odkrywamy rozwiązanie, a nie wymyślamy rozwiązanie. No i czuć coraz bardziej, że te wskazówki otchłani to takie smaczki/kolory, ale nie mają za dużo sensu.
5. Ostatnia tajemnica jest ciekawsza niż większość gotowców z podręcznika, bo w końcu nie odpowiadamy na to samo pytanie (kto zabił?) i bo w końcu coś się dzieje (musimy przeszkodzić kultowi, zdobyć informacje inaczej niż chodzeniem od pokoju do pokoju i rozmawianiem z kolejnymi NPCami). Przy okazji uwydatnia to największą wadę gry (schematyczność i powtarzalność).
6. W międzyczasie miałem okazję zagrać kilka razy w Public Access na tej samej mechanice, ale właśnie: pytania są dużo bardziej otwarte (co stało się z rodziną mieszkająca w tym domu?), jest więcej zdarzeń już po uruchomieniu śledztwa, ulotna tematyka powoduje, że jest większe poczucie odkrywania tajemnicy vs. wymyślania.
1. Gra zyskuje przy graniu w kampanię, bo pojawia się coraz więcej ciekawszych, mroczniejszych wątków.
2. Gra traci przy graniu w kampanię, bo jest dość schematyczna i powtarzalna.
3. Gra zyskuje przy dłuższym graniu, bo coraz ciekawsze stają się interakcje między babciami, zarysowują się różnice w ich charakterach, stają się coraz bardziej ludzkie.
4. Gra traci przy dłuższym graniu, bo z czasem coraz trudniej przekonać samego siebie, że odkrywamy rozwiązanie, a nie wymyślamy rozwiązanie. No i czuć coraz bardziej, że te wskazówki otchłani to takie smaczki/kolory, ale nie mają za dużo sensu.
5. Ostatnia tajemnica jest ciekawsza niż większość gotowców z podręcznika, bo w końcu nie odpowiadamy na to samo pytanie (kto zabił?) i bo w końcu coś się dzieje (musimy przeszkodzić kultowi, zdobyć informacje inaczej niż chodzeniem od pokoju do pokoju i rozmawianiem z kolejnymi NPCami). Przy okazji uwydatnia to największą wadę gry (schematyczność i powtarzalność).
6. W międzyczasie miałem okazję zagrać kilka razy w Public Access na tej samej mechanice, ale właśnie: pytania są dużo bardziej otwarte (co stało się z rodziną mieszkająca w tym domu?), jest więcej zdarzeń już po uruchomieniu śledztwa, ulotna tematyka powoduje, że jest większe poczucie odkrywania tajemnicy vs. wymyślania.
Generalnie bawiliśmy się całkiem dobrze, gra miała swoje zalety, ale też trochę wad. Mechaniki na pewno nie skreślam, ale osobiście kierowałbym wzrok ku innym implementacjom. Żegnajcie babcie, życzę miłego i spokojnego wieczoru. Zasłużyłyście!
Komentarze
Prześlij komentarz