The Black Hack
Najciekawszym elementem mechanicznym jest moim zdaniem Usage Die (Ud), która pozwala na pilnowanie zasobów (pochodni, żywności, amunicji, ale też np. przysług) bez ich dokładnego liczenia. Zasób ma przyznaną kostkę od k4 do k20 (Ud4 - Ud20) Za każdym razem, gdy postać zużywa zasoby, rzuca Ud i przy wynikach 1-2 zmniejsza ją o jeden poziom. Gdy wyrzuci 1-2 na Ud4, zasób się kończy. Proste, świetne. Można stosować też np. do zegarów postępu, zagłady, odliczania, itp.
Jeśli chodzi o dodatkową zawartość, to dostajemy ogromny zbiór tabel losowych i generatorów — w tym takich bardziej fikuśnych — np. można rzucić garstką kostek k4 na mapie wioski i budynki, na które spadną, znajdują się w wiosce, a wynik 1-4 decyduje o tym, w jakim są stanie. Jest tego pełno — potwory, NPCe, generator mapy hexowej, lochów, miejscowości. Tabele zajmują naprawdę kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt stron.
Co jeszcze? Grafika. Ilustracje i skład są proste, ale bardzo spójne i estetyczne. Bardzo mi się podoba, jak ta gra wygląda.
Podsumowując, to kolejna gra, w którą raczej nie zagram, ale wyciągam z niej świetne kości zużycia, a na stole lądują tabelki i generatory (muszę sobie zrobić jakiś miks z losówkami z Maze Rats — to będzie już naprawdę świetne combo).
PS Są też oczywiście smaczki — urocza lista familiarów, zawierająca takie pomysły, jak unosząca się w powietrzu gałka oczna albo tysiące małych pająków, a w bestiariuszu zamarznięty przybysz z przyszłości.
PS2 Dostępne jest też polskie tłumaczenie Tomasza Misterki, ale bazuje ono na pierwszej edycji gry:
https://funtrpg.com/content/black-hack
Komentarze
Prześlij komentarz