Dungeons&Dragons: Stranger Things
Kiedy moi synowie obejrzeli Stranger Things i zapytali "W co oni grają? Czy my też możemy?", zaczęła się nasza wspólna przygoda z RPG. Co prawda zaczęliśmy od Warhammera, ale dość szybko przeszliśmy do innych, dużo lżejszych (i dziwniejszych) gier. Dopiero niedawno w moje ręce trafił starter D&D w wydaniu serialowym, więc postanowiłem mu się przyjrzeć.
W pudełku znajdują się dwa podręczniki - podstawowe zasady i przygoda Mike'a, w którą grają dzieciaki w serialu; zestaw kostek, karty wygenerowanych na potrzeby przygody postaci i dwie figurki demogorgonów. Prezentuje się to nieźle.
Zasady przedstawione są w bardzo jasny sposób, a początkowa sekcja "How to play" naprawdę prowadzi przyszłego Mistrza Podziemi za rękę. Za to duży plus. Minus za same zasady. W porównaniu z wczesnymi wersjami dedeków 5e to zestaw szczegółowych i moim zdaniem niepotrzebnych mechanik (i to nawet w wydaniu starterowym). Wystarczy wspomnieć, że mechanika skakania w dal i wzwyż zajmuje prawie tyle miejsca co zasady walki w White Box.
Przygoda Mike'a to natomiast całkiem przyjemne wprowadzenie do świata fantastycznych przygód, chociaż z pewnością ma swoje wady. Historia nie za bardzo trzyma się kupy, jest liniowa i sporo w niej niepotrzebnej walki z wieloma przeciwnikami (10 troglodytów tu i tam), ale oddaje trochę klimat serialu i myślę, że i tak sprawi przyjemność młodszym graczom. Z chęcią poprowadzę ją swojej nastoletniej drużynie, ale raczej na wcześniejszych wersjach Lochów i Smoków. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Podsumowując, jest to bardziej marketingowy produkt niż pełnoprawna sensowna gra, ale fani serialu i młodsi gracze powinni być zadowoleni. Hasbro pewnie też, bo pudełka szybko zniknęły z półek, a na portalach aukcyjnych swego czasu osiągały wysokie ceny. Obecnie można je kupić sporo taniej, co prawdopodobnie można potraktować jako dość chłodną ocenę ich zawartości.
W pudełku znajdują się dwa podręczniki - podstawowe zasady i przygoda Mike'a, w którą grają dzieciaki w serialu; zestaw kostek, karty wygenerowanych na potrzeby przygody postaci i dwie figurki demogorgonów. Prezentuje się to nieźle.
Zasady przedstawione są w bardzo jasny sposób, a początkowa sekcja "How to play" naprawdę prowadzi przyszłego Mistrza Podziemi za rękę. Za to duży plus. Minus za same zasady. W porównaniu z wczesnymi wersjami dedeków 5e to zestaw szczegółowych i moim zdaniem niepotrzebnych mechanik (i to nawet w wydaniu starterowym). Wystarczy wspomnieć, że mechanika skakania w dal i wzwyż zajmuje prawie tyle miejsca co zasady walki w White Box.
Przygoda Mike'a to natomiast całkiem przyjemne wprowadzenie do świata fantastycznych przygód, chociaż z pewnością ma swoje wady. Historia nie za bardzo trzyma się kupy, jest liniowa i sporo w niej niepotrzebnej walki z wieloma przeciwnikami (10 troglodytów tu i tam), ale oddaje trochę klimat serialu i myślę, że i tak sprawi przyjemność młodszym graczom. Z chęcią poprowadzę ją swojej nastoletniej drużynie, ale raczej na wcześniejszych wersjach Lochów i Smoków. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Podsumowując, jest to bardziej marketingowy produkt niż pełnoprawna sensowna gra, ale fani serialu i młodsi gracze powinni być zadowoleni. Hasbro pewnie też, bo pudełka szybko zniknęły z półek, a na portalach aukcyjnych swego czasu osiągały wysokie ceny. Obecnie można je kupić sporo taniej, co prawdopodobnie można potraktować jako dość chłodną ocenę ich zawartości.
Komentarze
Prześlij komentarz