Oblicza Strachu
Gra skupia się na konkretnym temacie — nawiedzone miejsca, duchy, mroczne tajemnice. W przeciwieństwie do Potwora Tygodnia nie będzie tu miejsca na naparzanie się w lesie z wilkołakiem albo ściganie kosmitów po kanałach pod miastem. Nie, to nawiedzony dom na wzgórzu, blade lico w lustrze, cień postaci w oknie na piętrze. Struktura przygody zaproponowana przez autorkę też trzyma się tej konwencji: Preludium to scenki z życia łowców, akt I to zapoznanie z tajemnicą i szukanie dostępnych informacji, akt II to właściwe śledztwo i eksploracja Nawiedzonego Miejsca, a akt III to kulminacja i konfrontacja z przeciwnikiem. Klasyka gatunku.
Mechanicznie gra to PbtA i jest tu raczej standardowo, co traktuję raczej jako pozytyw. Osoby, które grały w Potwora Tygodnia albo Apocalypse World bez trudu się tu odnajdą. Mamy ruchy łowców ze standardowym rzutem 2k6, stany (to tak naprawdę bardziej HPki, bo są określane liczbowo, a nie opisowo); szczęście, które pozwala przerzucać kostki albo zlikwidować stan, i rytuały, które odpowiadają za interakcję ze światem nadprzyrodzonym. Wszystko jest opisane w sposób zrozumiały i nie budzi wątpliwości.
Jak przystało na PbtA postacie mają swoje playbooki, a archetypy są naprawdę klasyczne (duchowny, medium, dziennikarka, itp.). Każda z postaci ma swoją Mroczną Tajemnicę, gracze określają też wzajemne relacje między łowcami i tworzą kartę grupy (w końcu warto ustalić, dlaczego reporter, ksiądz i osiłek ładują się do domu na wzgórzu, by polować na duchy).
Nie może się też obejść bez sekcji dla Mistrza Gry. Opisana jest tu struktura gry, podane są ruchy mistrza i zalążki opowieści. W tej sekcji jednak czegoś mi brakuje. Mam wrażenie, że trzeba sporo wiedzieć o prowadzeniu PbtA, żeby zacząć przygodę z Obliczami Strachu i chyba takie jest przyjęte tu założenie — nie ma co się rozwodzić, bo to już przecież wiecie.
Jeśli chodzi o aspekty techniczne, to gra wydana jest schludnie. Autorzy wprost piszą, że ilustracje zostały wygenerowane przez Midjourney, ale udało się zachować spójny klimat i nie rażą sztucznością. Skład jest czytelny, a struktura podręcznika sensowna. Tekst przeszedł porządną korektę, więc pod kątem literówek i błędów interpunkcyjnych prezentuje się lepiej niż niejeden komercyjniak. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do stylu. Są w tym tekście miejsca, którym przydałoby się ponowne przeczytanie i wygładzenie. Nie wpływa to na sam sens treści, ale dodatkowa redakcja na pewno pomogłaby ją lepiej przekazać.
Mam też pewne zastrzeżenia do części mechanicznej — ruchy MG nie do końca mnie przekonują, a znajduje się w nich też np. "Pytaj, co robią", co nie jest ruchem, tylko ogólnym zaleceniem prowadzenia PbtA. Brakuje też trochę zasad i informacji, kiedy MG może przejmować narrację. Ruchy łowców mają z kolei nie do końca jasne triggery (Po prostu działaj albo Rozgryź problem). Czy jest źle? Z pewnością nie. Czy mogłoby być lepiej? Myślę, że tak.
Podsumowując, Oblicza Strachu to ciekawa rzecz. Trochę kanibalizuje Potwora Tygodnia, ale tak naprawdę wycina z niego pewną niszę, którą otacza szczególną uwagą i dodaje do niej ciekawe aspekty (chociażby lepiej dopasowując archetypy czy strukturę sesji). Wydana jest całkiem sprawnie i estetycznie. Ma swoje wady i moim zdaniem przydałaby się jej redakcja i druga, trochę bardziej dopieszczona, edycja, ale w moim odczuciu nie wpływają one na to, czy dobrze się w nią gra. Myślę, że na tym polu może sprawdzić się bardzo dobrze i da się z jej pomocą przeżyć satysfakcjonujące i klimatyczne sesje. Będę śledził z zainteresowaniem dalsze losy wydawnictwa i tego tytułu. Trzymam kciuki i kibicuję.
Grę można kupić na Itch. Wersja elektroniczna kosztuje $2.
Komentarze
Prześlij komentarz