bastards.
Centralnym punktem jest mechanika testu, która zamiast roll under albo over oferuje oba na raz i jest to jakieś roll between. Na k20 trzeba rzucić poniżej swojego atrybutu (są tylko 3: siła, zręczność, mądrość), ale powyżej trudności przeciwnika (level albo klasa pancerza). Muszę przyznać, że to ciekawe rozwiązanie (jeśli dobrze pamiętam, to White Hack miał coś takiego). Tu dochodzi jeszcze szczęście — metawaluta, której można użyć w celu zapobiegnięcia katastrofie. Tu mamy rzut poniżej (a szczęście to połowa najwyższego atrybutu) i wykonujemy go np. żeby obronić się przed śmiercią, gdy nasze HPki spadną do zera.
Druga sprawa to tworzenie postaci — rzut na HP daje nam od razu odpowiedź, jaką klasą gramy. 1HP to jesteś magiem, 4 złodziejem, 6 barbarzyńcą. Całkiem spoko, tym bardziej że gra oferuje dodatkowe umiejętności niwelujące różnice w żywotności.
Kolejna sprawa to magia. Czar losuje się ze złożenia rzeczownika z czasownikiem. Otrzymując nowy czar, można dolosować nowe słowo albo złożyć nowy czar z rzeczowników i czasowników, które już się posiada. Bardzo fajne rozwiązanie.
Mnóstwo osób chwaliło Bastards za język i sposób prezentacji treści. Generalnie muszę się zgodzić, bo czyta się to bardzo dobrze, opisy są konkretne i zwięzłe, ale już np. umiejscowienie poszczególnych treści w rozdziałach budzi moje zdziwienie. Opis typów ran i części ciała, których dotyczą jest w... ekwipunku (bo rana zajmuje w nim miejsce), a poziom obrażeń zadawanych przez różne kategorie broni opisany jest w wyposażeniu (chociaż kolejny rozdział to "broń"). W żadnym z nich nie ma listy przedmiotów i ich cen (ta jest w rozdziale Lista sprzętu kilkanaście stron później).
Ostatnią część podręcznika stanowi mały hexcrawl i przykładowy loch. Podoba mi się jego schematyczne przedstawienie: poszczególne pomieszczenia to kwadraty połączone ze sobą liniami. Ten sposób prezentacji najwyraźniej przypadł do gustu innym twórcom, bo tak zazwyczaj wyglądają mapki w przygodach do Bastardów.
Z ciekawostek warto wspomnieć, że przeciwieństwie do DURFa i Cairna, Bastards nie są na otwartej licencji i kosztują $10 (teraz jest promocja -50% na itch), a dodatki do nich są nawet droższe (bestiariusz kosztuje $25). Autor spytany, czy udostępni więcej community copies odpowiedział, że raczej nie "because I need the money". Przynajmniej nie ściemnia.
Podsumowując, są w tej grze naprawdę fajne elementy i myślę, że można grać na niej świetne sesje. Myślę, że nawet wypróbuję ją jako kontynuację Lochołazów, bo chyba z trójki DURF/Cairn/Bastards najłatwiej będzie mi przejść właśnie na nią. Nie do końca podoba mi się natomiast klimat wokół niej. Mam poczucie jakiegoś chaosu i niedopasowania, coś mi tu zgrzyta. Może sesja rozwieje to ulotne wrażenie.
Komentarze
Prześlij komentarz