Strzygi



Gra fabularna o zemście zza grobu. Brzmi dobrze. Strzygi czytałem pierwszy raz jakiś rok temu, ale nigdy nie miałem okazji w nie zagrać. Aż do teraz. Dzięki Tomasz Piątkowski udało mi się wreszcie poznać ten mroczny świat i okazało się, że może niekoniecznie musi być poważny i smutaśny.

Strzygi to gra Łukasza Kołodzieja (Fajerbol), a za całą serię dodatków odpowiada grono autorek i autorów powiązanych z grupą Kotłownia. Mechanicznie gra bazuje na Lasers & Feelings Johna Harpera, mamy więc podejście: po jednej stronie jest seks (charyzma, zwinność, przebiegłość, kuszenie), a po drugiej przemoc (groźby, siła, upór, wytrzymałość) i takie są nasze opcje rozwiązywania problemów i pokonywania przeszkód w drodze do celu (po dobroci albo po złości). A celem tym jest zemsta i to zza grobu. Nasi bohaterowie zginęli albo umarli w wyniku działania swoich nemezis. Dzięki totemom (tajemniczym istotom, które dają im nienaturalną moc) budzą się jako strzygi, żądne zemsty silniejsze, młodsze i sprawniejsze wersje siebie (chociaż martwe). By zaznać spokoju, muszą rozprawić się ze źródłem swojej tragedii.

Od razu wiadomo, w co gramy. Od razu bierzemy się do roboty. Wbrew pozorom jest to dość bliskie konwencji skoków/heist. Cel jest określony, ale siadamy i planujemy, jak go osiągnąć. Tu m.in. leży siła gry — mamy naprawdę ogromną swobodę. W naszej sesji wcielaliśmy się w zespół muzyków metalowych, który mścił się na swoim promotorze. Od razu otworzyło się przed nami kilkanaście opcji. Czy ma się dowiedzieć o naszej śmierci? Czy chcemy kontynuować trasę? W jaki w ogóle sposób chcemy się zemścić? Brutalnie go rozszarpać, czy może doprowadzić jego firmę do upadku? Miodzio.

Moje wrażenia z gry były bardzo dobre. Miałem poczucie luźnej struktury z dużą liczbą pytań do graczy, swobodą i podejściem play to find out. Tomasz szybko reagował na nasze pomysły i nie blokował ich, prowadząc za rączkę do jedynego słusznego rozwiązania. Walki rozgrywane były szybko i dynamicznie, chociaż zdziwiło mnie podejście turowe (oczywiście nie dedekowo sztywne), które np. w PbtA ustępuje swobodnej i nieco chaotycznej wymianie zamiarów graczy i ich efektów. Rozwiązanie to jednak sprawdzało się całkiem dobrze, każdy miał swój moment chwały, a sceny bójek i strzelanin wypadły barwnie i obrazowo. Osobiście preferuję granie bardziej przygodowe niż uczuciowo aktorskie, ale w tym przypadku był to taki złoty środek. Działo się dużo, klimat był sensacyjno przygodowy, ale było też miejsce na pokazanie charakteru postaci i relacji w grupie. Duża w tym zasługa Anny i Łukasza, którzy naprawdę wiedzieli, co ich postacie robią, ale też jak to robią.

Podsumowując, moje pierwsze spotkanie ze Strzygami było bardzo satysfakcjonujące. Gra robi naprawdę dobrze rzeczy, które obiecuje. Jest przy okazji dobrze wydana, dobrze napisana, ma mnóstwo dodatków i jest do pobrania za darmo. Aż czuję nutkę zazdrości, że nie miałem okazji przy niej pracować, ale może kiedyś się jeszcze za to zemszczę

PS Jeśli przygoda Tomasza wpadnie wam kiedyś w ręce, to warto się za nią zabrać. Świetnie trzyma klimat i to kupa dobrej zabawy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Otchłań

Zew Cthulhu: Gra Paragrafowa

Obscure