The Dead Are Coming
Mechanicznie nie mamy tu większych różnic. Znowu całość opiera się na Into the Odd/Cairn/Mausritter/Electric Bastionland, więc znowu jest bardzo dobrze. Głównymi wyróżnikami są zasoby, którymi płaci się za wszystko i są wzajemnie wymienne (jedzenie, woda, amunicja, paliwo), procedury związane z poruszaniem się samochodami oraz sekcja związana z zarządzaniem swoją grupą lub społecznością (bands and communities). A... no i oczywiście mechanika ugryzienia i infekcji (w dużym skrócie umierasz, ale nie od razu — musisz wykonywać rzuty obronne na STR i po trzech nieudanych już cię nie ma).
Sekcja settingowa różni się znacznie i to nie samą treścią, ale też pomysłem na nią. Dostajemy przede wszystkim dość duży zbiór przeciwników: różnych gatunków zombie oraz niebezpiecznych ludzi, których możemy spotkać na drodze. Dalej oczywiście tabele. Tym razem podzielone na wieś, małe miasteczka i duże miasta. A na końcu generator przygód (3 rzuty k20) i kolejne k100 pomysłów na zadania.
Jestem akurat w trakcie czytania innych erpegów o zombie (Walking Dead i Zombie World) i jeszcze nie wiem, na które się zdecyduję, ale na pierwszy rzut oka wygląda na to, że Diogo Nogueira znowu dał mi do ręki świetnie przygotowany produkt, który zachęca mnie niewielką ilością pracy, którą muszę włożyć w to, żeby poprowadzić grę. Zasady są bliskie mojemu sercu i przetestowane, a sekcja settingowa daje konkretne narzędzia, żeby usiąść do stołu i po prostu grać.
Komentarze
Prześlij komentarz