Escape From Dino Island
Kocham Park Jurajski (nawet trójkę). Uwielbiam klimat przygody w dżungli, wulkan, ogromne prehistoryczne stwory zgniatające samochody. Z tego powodu dziwię się trochę, że Escape From Dino Island trafiło tu tak późno. Tym bardziej że gra bardzo mi się podoba.
Dino Island to PbtA i zakłada, że uczestnicy zabawy znają systemy tego nurtu i mają pojęcie, z czym to się je. W odróżnieniu od wielu innych gier napędzanych apokalipsą daje za to bardzo konkretny setting i pomaga w zbudowaniu pełnej przygody ze wskazaną raczej sztywną strukturą. Dzięki tabelom wybieramy/losujemy, jak znaleźliśmy się na wyspie, dlaczego są na niej dinozaury, co się schrzaniło, itd. Ustalamy też główne przeszkody, które musimy pokonać, żeby wydostać się z wyspy. Stanowią one od razu zegar, który będzie napędzał główną strukturę rozgrywki aż do wielkiego finału.
Mechanicznie dostajemy tu ruchy podzielone na niebezpieczne i bezpieczne. Ruchy są nieco bardziej precyzyjne niż w większości gier. Dostajemy np. "Ukryj się", "Uciekaj" albo "Hej, popatrz tam!", żeby odwrócić czyjąś uwagę. Do rzutów dodajemy jedną z trzech cech, a ruchy bezpieczne wymagają dodatkowo opowiedzenia jakiejś historii ze swojej przeszłości. Wiecie, to ta scena, kiedy bohaterowie przeszukują opuszczoną stację badawczą, a doktor opowiada, jak kiedyś stracił pacjenta, z którym się zaprzyjaźnił i dlatego teraz nie zbliża się do innych ludzi.
Playbooki są bardzo archetypiczne i świetnie pasują do konwencji. Każdy z nich ma swoje konkretne ruchy, które dość mocno odróżniają poszczególne postaci. Ze śmiesznostek znalazł się tu ruch "Good listener" na karcie "The Kid". Jeśli ktoś instruuje go, jak ma coś zrobić, to porażka zmienia się w sukces 7-9. Chyba ktoś tu nie ma dzieci

Część dla Mistrza Dinozaurów prowadzi prowadzącego za rękę. Sporo tabel, dobrze wyjaśniona procedura prowadzenia przygody, miejsca z opisami. Jest z czego budować opowieść. Podoba mi się też nastawienie na rosnące ciśnienie. Zegar odpala kolejne wydarzenia, w tym Wyginięcie, czyli wylosowany z listy kataklizm, który dotyka wyspę. Autorzy zachęcają, żeby zegar był widoczny dla graczy (odliczanie buduje napięcie, tylko jeśli o nim wiedzą). No i to, że ruch MG można odpalić zawsze, jak gracze za długo dyskutują, co dalej zrobić. Nie wiecie, co robić? Nagle robi się bardzo cicho. Dlaczego ptaki przestały śpiewać?
Na koniec dostajemy mały bestiariusz, w którym każdy dinozaur ma listę dostępnych dla niego ruchów, instynktowne działanie i obrazek z naniesioną sylwetką człowieka, dzięki czemu można łatwo ustalić rozmiar zwierzaka. Jest też lista gimmików, dzięki którym można wzbogacić każdego stwora i uczynić spotkanie z nim wyjątkowym.
Muszę powiedzieć, że gra wygląda naprawdę zachęcająco i bardzo chcę ją wypróbować, ale lubię ten klimat tak bardzo, że zdecydowanie chętniej usiadłbym przy stole jako gracz. Podczas tygodnia PbtA organizowanego przez Błękitny Klucz odbyła się jedna sesja, więc jest nadzieja
Komentarze
Prześlij komentarz