Public Access



Brindlewood Bay święci w Polsce sukcesy. Recenzje są entuzjastyczne, a kolejne sesje wpadają na You Tube. Osobiście nie podzielam do końca tego zachwytu. Doceniam wkład tej techniki w rozwój RPG, podoba mi się klimat babć detektywek, ale dostrzegam też sporo problemów i wad tego podejścia do tworzenia tajemnicy. Mam też wrażenie, że pozytywne opinie płyną bardziej ze strony MG niż graczy. Postanowiłem jednak sprawdzić, jak to wygląda w przypadku innej gry z tej samej stajni.

Public Access to horror w latach 90-tych, w małym miasteczku, takim kolejnym Twin Peaks. Jest tu klimat starych taśm VHS, Archiwum X, a w tle gra muzyka z Headbangers Ball. Od razu muszę przyznać, że to klimat moich lat nastoletnich, więc nostalgia odgrywa tu dla mnie potężną rolę.

Jak się w to gra? Moim zdaniem dużo lepiej niż w "babcie". Po pierwsze jest ten klimat, o którym pisałem, i w który zdecydowanie łatwiej mi wejść. Po drugie, jest tu więcej akcji. Jednym z moich zastrzeżeń do BB jest to, że ta gra jest bardzo statyczna. Zwiedzamy kolejne pomieszczenia, rozmawiamy z kolejnymi świadkami. Nic się nie dzieje. W PA wprowadzone są zagrożenia, które mogą wpływać na fabułę i wywrócić akcję do góry nogami. Po trzecie w BB miałem wrażenie, że nic co robimy, nie ma większego znaczenia. Na koniec i tak bierzemy sobie te niepowiązane za bardzo wskazówki i wymyślamy rozwiązanie. W PA mam dużo bardziej wrażenie, że je odkrywamy. I to jest dla mnie kluczowa różnica. W Brindlewood bardzo trudno jest mi udawać, że jest tam jakaś prawdziwa tajemnica i że coś, co znajdziemy, czego się dowiemy, pozwoli nam ją naprawdę odkryć. Tu z jakiegoś powodu jest inaczej.

Public Access to dla mnie dowód, że na mechanice BB można zrobić naprawdę wciągającą i emocjonującą grę. Miałem ją już w szufladzie "ok, fajnie było spróbować, ale na dłuższą metę to nie działa", ale muszę ją z niej wyciągnąć. Mieliście może możliwość zagrania w inne gry na tym silniku?


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Otchłań

Zew Cthulhu: Gra Paragrafowa

Obscure