Ten Candles
Słyszałem o tej grze wiele razy, mam ją od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy nie mogłem się za nią zabrać. A nawet jak już się zabrałem, to nie mogłem doczytać jej do końca. Nie jest napisana łatwo, lekko i przyjemnie. Szczególnie pierwsza część, przeznaczona dla graczy, jest niezbyt przystępna. Zasady są oryginalne i specyficzne, więc trudno je zrozumieć, a tu jeszcze nie są zbyt dokładnie tłumaczone, bo szczegółowo są opisane w sekcji dla MG. Tym razem się zawziąłem i muszę powiedzieć, że było warto.
Mechanika opiera się na odgrywaniu kolejnych scen odliczanych zapalonymi świecami (bardzo mnie bawi ostrzeżenie na początku podręcznika, że to niebezpieczne, że trzeba uważać i że autor nie ponosi odpowiedzialności, itd.). Konflikty rozstrzygane są za pomocą rzutu pulą kości równej liczbie pozostałych świec. Porażka oznacza, że kończy się scena i gaśnie jedno światełko. Gracze mogą korzystać z cech i momentów, żeby przerzucać "jedynki" (każda odejmuje jedną kostkę do kolejnego rzutu, ale tylko w tej samej scenie, przejście do kolejnej resetuje pulę) albo cały rzut. Bardzo istotne są też prawa do narracji, które decydują o tym, czy sukces opisują gracze, czy MG. Mechanika sprawia, że sytuacja BG jest coraz trudniejsza, testy mają coraz mniejsze szanse na sukces, aż do ostatniej sceny, z jedną świecą, gdzie porażka oznacza śmierć. W części dla MG zasady opisane są już dużo lepiej i autor podaje dużo obszernych przykładów, przy okazji pokazując, jak jego zdaniem powinna wyglądać rozgrywka.
Fabuła tworzona jest wspólnie, gracze mają ogromny wpływ na przebieg rozgrywki, a punktem wyjścia są jedynie małe moduliki (mniej więcej na pół strony) - jest ich w tym podręczniku kilkanaście i są bardzo ciekawe. Play to find out pełną gębą (chociaż finał jest znany od samego początku).
Ten Candles to jedna z tych gier, które mają bardzo ściśle określoną konwencję i mechanikę, która ją bezpośrednio wspiera (jak w Alice is Missing). Lubię to podejście.
Komentarze
Prześlij komentarz