Fajerbol: Terra Incognita



Mechanika Fajerbol, ale zamiast klasycznego fantaziaka mamy lata trzydzieste, fantastyczny ląd, który wynurzył się z oceanu, a na nim dziwaczne zwierzęta, dinozaury, jaszczuroludzi, tajemnicze ruiny, a w nich nieprzebrane skarby. Indiana Jones wsiada na pterodaktyla i leci do Zaginionego Świata.

Mechanika jest prosta, ale dająca dużo okazji do zabawy. Podczas tworzenia postaci losujemy cechy i na podstawie najniższej z nich określamy pochodzenie postaci, a na podstawie najwyższej — jej profesję. Bardzo podoba mi się takie odwrócone podejście. Bohater otrzymuje talent (opisowy) oraz przedmioty z wartością modyfikatora (limitem jest biegłość w danej kategorii przedmiotów, np. broń +4). Wszystkie testy są przeciwstawne. Gracze opisują akcję, MG reakcję i sprawdzają, która z nich zaistnieje. Do rzutu dodaje się pasującą cechę, punkty za jeden wykorzystany przedmiot oraz, jeśli uda się wykorzystać talent, dodatkową kostkę. Wygrywa ten, kto wyrzuci więcej. Jeśli test dotyczy wyzwania niezwiązanego z przeciwnikiem, MG ustala jego trudność (liczbę kostek) i rzuca, by określić wartość do pokonania. Testy to właśnie doskonała okazja do zabawy. Wymyślanie, jak dodać peruka +1 i jak użyć talentu "mówię w nieznanym języku" podczas próby ucieczki z kotła powieszonego nad ogniskiem to coś, co lubię w tej grze najbardziej.

Łukasz Kołodziej jak zwykle nie zostawia mistrza gry samemu sobie i daje mu całą garść tabelek, przykładów i gotowych opcji do wykorzystania. Kocham generator misji. Kilka rzutów kośćmi i mamy: odwiedź odwróconą piramidę, gdzie grasuje wielki jaszczur oraz mięsożerne rośliny, aby znaleźć swojego ucznia, którego uwięziono. Potwory są opisane, miejsca są opisane. Można grać.

Terra Incognita była pierwszą z gier z serii Fajerbol, którą poznałem. Kocham te klimaty (jakoś ciągnie mnie do ruin w dżungli), więc był to naturalny wybór. Mając jedynie doświadczenia z tradycyjnymi grami, nie wiedziałem na początku, jak się za nią zabrać. Bardzo pomógł mi film na YT, na którym grę prowadził Łukasz (link w komentarzach). No i było to pewnego rodzaju objawienie. To tak można? Zamiast pisać przygodę przez dwa tygodnie, wziąć tabelkę, wylosować i grać? Można, a jak tabelka jest dobra, to może być świetnie. A ta jest dobra


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Otchłań

Zew Cthulhu: Gra Paragrafowa

Obscure