Liminal Horror: The Bloom



Liminal Horror to gra we współczesne straszenie oparta o zasady Cairna/Into the Odd. Pisałem tu już i o niej, i o dwóch modułach: The Bureau (oficjalny) i The Stigmata Flowers (Tytusa Rducha z Łotr ). Nadszedł czas, by napisać coś o kolejnym - The Bloom. A jest o czym.

Małe miasteczko gdzieś nad jeziorem, jeden większy hotel, lasy, sklep wędkarski, zapuszczony camping, farma, która skrywa tajemnicę sprzed lat. Horror powraca, zaginęło kilkoro turystów, trzeba zbadać, co się tam dzieje. Miasteczko Twin Peaks, Wodogrzmoty Małe dla dorosłych, Archiwum X, Alan Wake, Stranger Things. Jeśli na tej liście jest coś, co lubicie, to sięgajcie po The Bloom.

Moduł trzyma się struktury zaproponowanej przez twórców gry. Mamy więc zahaczki (każda z losowanych postaci ma podany powód, dla którego znajduje się w miasteczku), odliczanie (doom clock), NPCów, przeciwników i lokacje. Dostajemy też tabelkę fallout (skutki uboczne obcowania z horrorem) dostosowaną do tej konkretnej przygody oraz listę artefaktów, ich działania i miejsc ukrycia. Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz: voidcrawl. Do The Bloom została dodana procedura, dzięki której możemy wylosować, co i kto spotka naszych bohaterów. Tabelka ta dzieli się na część dzienną i nocną. Jest to prawdopodobnie mechanizm, który ma pomóc wypełnić lokacje czymś ciekawym. A to dlatego, że jest ich naprawdę dużo i część z nich jest niestety dość pusta.

Na końcu podręcznika znajduje się dodatek, który pozwala na użycie modułu w innych grach. Na liście znajdują się: Potwór Tygodnia, Agents of the O.D.D, Triangle Agency i Cthulhu Dark. Znaleźć tu można także porady, jak użyć modułu jako sita/funnel. Warto więc sięgnąć po niego, nawet jeśli nie gracie w Liminal Horror.

Jestem dużym fanem tej małej książeczki. Uwielbiam takie klimaty, mógłbym w nie grać, czytać o nich, oglądać filmy. To chyba moja ulubiona konwencja. Dlatego oceniam The Bloom bardzo wysoko. Czy ma wady? Tak, z pewnością. Wolałbym, żeby była bardziej skupiona - mniej lokacji, ale bardziej wypełnione tłustym i trochę więcej sensownych wątków pobocznych. Trzeba tu trochę sobie dopowiedzieć, a i gracze muszą aktywnie podejść do gry, bo z pewnością nie prowadzi ich ona jak po sznurku (pozdrawiam Mistrzowanie po Sznurku). Warto się jednak trochę wysilić, bo może odpłacić naprawdę klimatyczną sesją.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Otchłań

Zew Cthulhu: Gra Paragrafowa

Obscure