The Kalunga Plateau #1
Kalunga to setting do OSE opowiadający o tajemniczym płaskowyżu, na którym żyją prymitywne plemiona i prehistoryczne bestie. Brzmi znajomo i brzmi fajnie.
Całość składa się z kilku zinów (do tej pory wyszły trzy), a dystrybucją zajmuje się Exalted Funeral, co kojarzy mi się z ciekawą zawartością i dobrą jakością. Niestety nie w tym przypadku.
Z przykrością muszę napisać o braku porządnej korekty. Zdarzają się tu błędy, które nie przeszłyby pierwszego czytania na Kotłowni. W jednym miejscu powtórzone są wyniki całej sekcji w tabeli losowej, w innym cały akapit z innego rozdziału, w treści cały czas mylone są kierunki świata w stosunku do zamieszczonej mapy. Co ciekawe mapa podzielona jest na hexy, mają one przypisane koordynaty, ale opisy lokacji w ogóle się na nie nie powołują.
Jeśli chodzi o samą treść, też nie jest różowo. Pierwszy zin zawiera kilka nowych klas (szaman, łowca, kombatant), czary (inwokacje) szamana, listę ekwipunku wraz z cenami w walutach trzech królestw (o których w zasadzie nic tu nie ma) oraz przygodę wprowadzającą graczy na płaskowyż.
Przygoda jest do bólu liniowa. Do tego stopnia, że nawet jaskinia to 5 kolejnych pomieszczeń połączonych korytarzami. OK, klimat jest fajny, postaci spoko, otoczenie barwne. Ale to naprawdę: jak BG się poddadzą, to zostaną zaprowadzeni do wioski; jak będą walczyć i przegrają, to zostaną zaprowadzeni do wioski; jak będą walczyć i wygrają, to okoliczne plemiona wyślą za nimi pościg, który ich złapie i zaprowadzi do wioski. A... no i zahaczki. Uwaga: znajdujecie martwego gołębia z karteczką przyczepioną do nogi. Na kartce jest napisane: "spotkajcie Grimmę w karczmie Last Sip, by zdobyć więcej informacji o Płaskowyżu". Brzmi zupełnie naturalnie. Spotykam takie gołębie prawie codziennie.
Z plusów trafiłem tu na jednego z najbardziej abstrakcyjnych potworów w OSE. To jakiś horrorokrólik, którego głowa otwiera się wertykalnie na dwie szczęki pełne zębów. Co jakiś czas wali kupy, które mają 30% szans na stanie się kolejnym horrorokrólikiem i... śmierdzi dymem z konopi (to w sumie dużo tłumaczy).
Niestety widzę w The Kalunga Plateau zmarnowaną szansę. To ciekawy świat, który można było dużo bardziej dopieścić (np. taki Primal Quest jest zdecydowanie lepiej napisany, wymyślony, zredagowany i złożony). Czytam teraz zin nr 2 i nie ma już tylu błędów, ale np. dostajemy 10 plemion ludzkich, 6 plemion humanoidalnych i 4 królestwa. To wszytko na 62 hexach. Jak skończę, to podzielę się wrażeniami.
Komentarze
Prześlij komentarz