Mork Borg: The Vermilion Throne


W Mork Borga można pewnie grać w takie dość zwyczajne przygody dark fantasy, ale można też sprawdzać granice makabrycznej groteski. The Vermilion Throne idzie w tym kierunku, będąc pokręconą krwawą wersją "Było sobie życie" (taka bajka dziejąca się we wnętrzu człowieka z lat mojej młodości).

Śmiałkowie (bo nie użyję tu określenia "bohaterowie") podejmują się trudnego zadania - odzyskania bijącego serca Prawdziwego Króla. Sercu brakuje ciała, więc buduje je wokół siebie, a my możemy przedzierać się przez kolejne komnaty pełne tkanek, żył, zakrzepów i basenów krwi. Nie, nie ma tu jednorożców (chyba że utopiły się w kałuży - oczywiście krwawej).

Materiał złożony jest bardzo poprawnie, z nastawieniem na wygodę. Mamy tu format identyczny z tym z głównego podręcznika. Na szerokich marginesach są miniaturowe mapki z zaznaczonym pomieszczeniem, poniżej statystyki przeciwników, opisy wszystkich wyjść, itd. Jeśli jednak liczycie na graficzną ucztę, to się zawiedziecie. To proste czarnobiałe opracowanie bez artpunkowych ekscesów.

Sam loch jest całkiem ciekawy i u mistrza z wyczuciem i talentem do makabreski może przynieść bardzo satysfakcjonującą sesję. Wymagałoby to jednak odpowiedniego nastawienia wszystkich przy stole i zbudowania atmosfery. Osobiście mam wrażenie, że bym nie podołał.

PS Poza tym, że jest krwawy, jest sporo gore, porozrywanych części ciała, itp. nie dzieją się w nim jakieś straszne, ciężkie czy hardcorowe rzeczy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Otchłań

Zew Cthulhu: Gra Paragrafowa

Obscure