Last Night on Earth
Mechanicznie jest bardzo podobnie, chociaż znajdzie się tu mechanika walki (dość zawiła). Przygoda podzielona jest na pięć scen, w każdej są pokusy i zagrożenia, momenty. Brzmi znajomo. Są jednak pewne różnice - drużyna ma jedno brzemię, z którym musi sobie poradzić przed końcem dnia. Każda z postaci ma też osobistą motywację, która w ostatniej scenie może zostać zaspokojona kosztem realizacji wspólnego celu. Gra wyraźnie chce skonfliktować postaci i w ogóle tego nie ukrywa.
Na koniec dostajemy przykładową ostatnią noc, która może nie jest jakoś niesłychanie porywająca, ale dobrze przedstawia, jak powinna wyglądać rozgrywka i stanowy dobry punkt wyjściowy do tworzenia własnych przygód.
Nie będę ukrywał, że oryginalne Trophy Dark zrobiło na mnie zdecydowanie lepsze wrażenie, ale ta mała gra sprawiła, że zacząłem zastanawiać się, do czego można jeszcze wykorzystać mechanikę i strukturę Trophy i daje całkiem udany dowód na to, że warto trochę poszperać na tym podwórku.
Komentarze
Prześlij komentarz