Vast Grimm: Adventures in the Volatile 'Verse #1
Pisząc o Death in Space odniosłem się do dużo bardziej pokręconego klimatu Vast Grimm. Ten zin z trzema przygodami to doskonały przykład na różnice między tymi dwoma systemami. Nie ma tu smutnego, mrocznego kosmosu, zbierania skrawków metalu, żeby naprawić napęd i uciec z opuszczonej planetoidy-kopalni. Jest za to bóg-pająk, latające kwaśne płaszczki, arachnozombie, fabryka maszynoludzi we wnętrzu ogromnego planeto-robaka. Wystarczy spojrzeć na okładkę.
W tej przepełnionej kolorami książeczce, na 34 stronach znalazły się trzy przygody. Pierwsza z nich to klasyczny loszek. Szpital psychiatryczny dla kryminalistów, w który uderzyła asteroida (chociaż tak naprawdę pewnie to była meteroida). Możemy pokręcić się po korytarzach szpitala, spotkać dziwnych mieszkańców cel, powalczyć ze zmutowanymi szczurami laboratoryjnymi i powstrzymać szefa ośrodka przed obudzeniem boga-pająka. Brzmi mocno borgowo i jest mocno borgowe. Przygoda jest mięsista, jest gdzie poszperać, jest z kim pogadać. Robi dobre wrażenie.
Druga jest moim zdaniem dużo słabsza. Sam pomysł jest ciekawy - latająca robalo-planeta, w której wnętrznościach wyznawcy Szóstki produkują ludzi-maszyny. Poryte jak nie wiem co. Realizacja jest jednak dużo gorsza niż pierwszej przygody. Kilka pomieszczeń, bardzo liniowy loch, trochę klimatu i nie ma nawet jednego NPCa, z którym można pogadać. Zdecydowanie do odpuszczenia.
Trzecia przygoda to zupełnie inne podjeście - otwarty moduł, stacja kosmiczna-pułapka z kilkoma frakcjami, które mają rozbieżne cele. Dostajemy garść NPCów, kilka możliwych misji do wykonania, sporo tabel losowych i generatorów. To już na pewno trudniejsza zabawa, wymagająca trochę doświadczenia od MG i graczy, ale wszystko trzyma się kupy, jest dobrze napisane i rozpisane. Myślę, że może dać sporo satysfakcji przy stole.
Wszystkie przygody są mocno zakotwiczone w dziwacznym, przegiętym świecie Vast Grimm. Środkowa to moim zdaniem niewypał, przykład najgorszego podejścia do borga: coś tam kultyści, coś obrzydlistwa, po sznurku. Dwie pozostałe, chociaż prezentujące zupełnie różne od siebie, to jednak solidna robota, którą warto poprowadzić.
Komentarze
Prześlij komentarz