Nosacze RPG
Ostatnio jest o nich głośno. I dobrze, bo Nosacze RPG to naprawdę dobry produkt. Czy przełomowy i rewolucyjny? No nie. Czy zrobiony z pomysłem i sprawnością? Jak najbardziej.
Od razu widać spójną i przemyślaną wizję. To gra, której forma idealnie pasuje do treści. Ma być prosta, uczyć grania, prowadzić uczestników za rękę. Przy okazji ma być lekka i raczej wesoła. Dostajemy więc śmieszne ludziki z długimi nosami, wszystkie nazwy kończą się na "acz", las jest bardziej fantastyczny niż groźny. Wszystko to spakowane w pudełko z kolorowymi ilustracjami, kartami pełniącymi rolę tabel losowych, ekranem, barwnym opisem settingu i mechaniką opartą na prostym rzucie k6 i porównaniu z tabelką: nie i w dodatku; nie; nie, ale za to... itd.
Dzięki Łotr mieliśmy okazję ją wypróbować. Wylosowaliśmy postaci, ich wiedzę (można jej użyć, żeby zdobyć przewagę w rzucie), a następnie Tytus wylosował przygodę - kilka tabel, rzutów k6 i gotowe. Tu od razu powiem, że trzeba mieć trochę talentu, żeby stworzyć coś trzymającego się kupy i ciekawego, bo nie wszystkie z tych pozycji są bardzo ewokatywne. Akurat nasz MG na braki w improwizacji nie może narzekać, więc wyszła nam całkiem zgrabna przygoda o zaginionym kuchaczu, którego porwała wygłodniała puszcza. Pokonaliśmy kilka zagrożeń, wykorzystaliśmy naszą wiedzę, pokombinowaliśmy. Śmialiśmy się przy tym jak głupki, bo w pewnym momencie dodawanie do wszystkiego "-acz" ugotowało nam mózgi. Jednym słowem, dobrze się bawiliśmy.
Fajnie, że ktoś wypuścił w Polsce taki produkt - bez zbiórki, pomysłowy, sprawnie napisany, świetnie zilustrowany i z mechaniką dopasowaną do tego, czym ma być gra. Nie jest to na pewno system dla każdego i na każdą okazję, ale na niezobowiązujący wieczór bez prepu, zabawę z dzieciakami, młodzieżą albo żeby po prostu wciągnąć kogoś w hobby i pokazać, o co w tym chodzi, jest jak znalazł.
Komentarze
Prześlij komentarz