Liminal Horror: Szperaczka
Jako dzieciak uwielbiałem gry paragrafowe z serii Wehikuł Czasu. Przeszedłem je milion razy — każdą możliwą ścieżką. Tym milej zaskoczyła mnie "Szperaczka", którą znalazłem w paczce z Liminal Horror Polska.
Agata to miłośniczka urbexu. Podczas nocnej wyprawy do spalonego domu pod Poznaniem znajduje mały kamienny dysk z runami. Ten niepozorny przedmiot uruchamia lawinę zdarzeń, z których tylko my możemy ją wyciągnąć. Historia trochę bardziej niż z liminal horrorem kojarzy mi się z azjatyckim kinem grozy albo ze współczesnym Cthulhu, ale nie będę się czepiał — tematyka gry jest na tyle szeroka, że na pewno nie ma tu większego zgrzytu.
Zwróciłem uwagę na kilka rzeczy:
* Gra napisana jest w 3. osobie i czasie przeszłym, co na początku mnie zdziwiło, ale sprawdziło się znakomicie — czyta się to jak dobrą nowelę, w której realnie sterujemy fabułą.
* Alternatywne ścieżki ułożone są w książce na sąsiadujących stronach. Dzięki temu nie ma skakania i wertowania kartek, a oprócz tego jest poczucie postępu w miarę przesuwania się w stronę tylnej okładki. Dodatkowo autor ukrył na wybranych stronach tajemnicze wyrazy układające się w mrożącą krew w żyłach wiadomość.
* Gra stosuje świetny mechanizm tagów, które zdobywa się w trakcie lektury. Później gra odwołuje się do nich, odblokowując dodatkowe opcje (jeśli masz ODURZONA, przejdź do).
* Dla Mistrzów Gry miłym bonusem są statystyki BN-ów i opis artefaktu na końcu. Łatwo będzie przygotować na tej podstawie regularny scenariusz.
Szperaczka napisana jest bardzo sprawnie. Historia jest wciągająca, a język powieści płynny i przyjemny w odbiorze — nie jest przesadnie kwiecisty i zawiły. Duży plus za styl.
Zagrałem do tej pory dwa razy. Drugi raz z sukcesem, ale dostępnych zakończeń jest kilkanaście (naliczyłem 17, ale mogłem coś pominąć), więc zamierzam jeszcze do niej wrócić.
Komentarze
Prześlij komentarz