Liminal Horror: WE ARE THE ONE
Początkowe rozdziały to lore - czym jest ukryty rząd, kto pociąga za sznurki, kim są ONE, jak się komunikują, w jaki sposób pozyskują informacje. Uzupełnieniem jest mechanika wyświetleń - po każdej misji postacie graczy publikują posty o swoich dokonaniach i Prowadząca przyznaje im lajki - mogą później wykorzystywać fabularnie swoją popularność.
Podręcznik zawiera 4 tajemnice układające się w kampanię:
- w pierwszej pojawia się sklep ze słodyczami, znikają dzieciaki, coś dziwnego dzieje się w podziemiach centrum handlowego (pamiętacie 3. sezon Stranger Things?)
- druga dotyka tematu andrenochromu - cennej substancji pozyskiwanej z ludzi
- w trzeciej tajemnicza stacja radiowa nadaje zanikającą prośbę o pomoc. Co dziwnego dzieje się na częstotliwości 191.9?
- czwarta to scenariusz 1 na 1, w którym bohater po transfuzji krwi zaczyna mieć wizje i wspomnienia innej osoby.
Tajemnice są trochę nierówne - pierwszy jest świetny, drugi wydaje mi się bardzo do niego podobny, trzeci nieco sztampowy, a czwarty ciekawy, ale może być dość trudny do poprowadzenia. Całościowo stanowią jednak zbieraninę ciekawych pomysłów, nawet zgrabnie ze sobą powiązanych.
Okładka to chyba moja ulubiona ilustracja ze wszystkich publikacji LH. Skład jest również ciekawy - podręcznik ma formę postów 4chan. Zdjęcia opatrzone są nazwami i rozmiarami plików, widać godziny dodania i autorów (w ich podpisach znalazło się kilka żarcików).
Znowu niestety przydałoby się tu trochę więcej czasu na redakcję. Niektóre wątki się nie do końca kleją albo sobie nawet trochę przeczą. Inne wydają się czasem mało logiczne. Z drugiej strony to teorie spiskowe - jak coś pasuje, to pasuje, jak nie pasuje, to się o tym zapomina. Struktura tajemnic też trochę skacze, czasem pojawiają się jakieś posty, które nie do końca pasują do swojego miejsca. Ale znowu - takie uroki 4chan.
To udany dodatek, któremu udaje się zachować tajemniczy, nieco szalony klimat dziwnych zdarzeń połączonych czerwonym sznurkiem na ścianie w garażu. Będzie jednak wymagał od Prowadzącej pracy, żeby to połączenie miało jakiś większy sens. Chociaż, czy koniecznie musi?
Komentarze
Prześlij komentarz