Ruination Pilgrimage: Adventures & Pilgrimages
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to zbiór autorów. Diogo Nogueira, Perplexing Ruins, Sean McCoy to nazwiska wywołujące wypieki na twarzach miłośników niezależnych erpegów.
Drugie, co rzuca się w oczy, to beznadziejny skład. Czerń na bieli i ściany tekstu.
Trzecie, co rzuca się w oczy, to brak jakiejkolwiek ustandaryzowanej struktury scenariuszy. Każdy napisany jest, jak komuś się chciało. Jedne mają listę pomieszczeń i NPCów, inne nie. Tu gdzieś jest jakaś tabelka losowa, a tu fragment opowiadania.
Czwarte, co rzuca się w oczy, to brak jakiejkolwiek mapki, planu pomieszczeń, graficznego rozrysowania sytuacji.
Dopiero po tych spostrzeżeniach zabrałem się za czytanie i szło mi to jak krew z nosa. Książeczka ma 50 stron, ale zajęła mi cały tydzień. Męczyłem się i męczyłem. Najgorsze jest to, że te historie są naprawdę ciekawe - klimat folk horroru, wypaczonych wierzeń, brudnych lasów - troche takie The VVitch z rycerzami. Forma mnie jednak zamordowała.
Dostałem dodatek, który pokazał mi tematykę Pielgrzymki Potępionych. Pokazał mi też, jak ważna jest porządna redakcja, nawet jeśli za publikacją stoi rzesza uznanych autorów. Zabrakło konkretnej struktury, kontroli nad składem, mapek. Wzięcia tego mętliku i ogarnięcia kurnika. A tak dostaliśmy zbiór ciekawych pomysłów, do których trzeba usiąść z notatnikiem i linijką i zrobić z nich scenariusze pełną gębą.
Komentarze
Prześlij komentarz