Bare Barians of Titvag: The Legend of the Dragonfondler

 


Łukasz Kołodziej vel Fajerbol, emerytowany twórca najbardziej porytych indie erpegów w historii indie erpegów, huknął z armaty!

Tym razem sięgnął do świata cyklu opowiadań i powieści Bare Barians of Titvag autorstwa Richarda A. Blackwooda. Jeśli ich nie znacie, gorąco zachęcam, żeby po nie sięgnąć. 1969 rok to czasy, gdy fantastyka nie uznawała jeszcze sztywnych granic. Fantasy swobodnie przenikało się z science fiction, magia sąsiadowała z technologią, a barbarzyńcy mogli stanąć do walki zarówno z demonami, jak i przybyszami z odległych gwiazd. Społeczeństwo eksperymentowało z poszerzaniem świadomości, a z głośników leciały zapętlone psychodeliczne podróże Hawkwind.

Zasady gry w 100% odpowiadają tematyce. Główny test polega na rzucie k20, dodaniu wyniku do aktualnej daty i sprawdzeniu, na jaki dzień tygodnia trafimy. Poniedziałek jest zły. Jeśli gramy w poniedziałek, jest jeszcze gorszy.

Podręcznik oferuje prawdziwe bogactwo treści: opis świata (zrealizowany pomysłowo za pomocą słów-kluczy), jego kalendarium, garść inspiracji literackich, filmowych i muzycznych; porady, mnóstwo tabel losowych, wspaniały oryginalny bestiariusz oraz przykład rozgrywki (bardzo przydatny).
Osobną kategorię stanowi lista postaci. Każda z nich ozdobiona jest naprawdę piękną ilustracją, zawiera mnóstwo cech, zahaczek do odgrywania, szalonych pomysłów. Tu zaznaczę, że w dodatku "Cosmic Hump" znalazł się mój ulubiony bohater powieści Blackwooda: Hech-Wok, od którego (jak można się łatwo domyślić) pochodzi moja ksywa. Nie sądziłem, że doczekam się kiedyś erpega, w którym będę mógł nim zagrać.

Za ilustracje odpowiadają sam Łukasz oraz Brzozo, którego nie trzeba już ani przedstawiać, ani chwalić, bo to naprawdę solidna firma. Wystarczy zajrzeć do podręcznika, żeby się w nim zakochać (czym/kim?)

Osobiście muszę przyznać, że stęskniłem się za nieposkromioną wyobraźnią Łukasza Kołodzieja, i cieszę się, że wrócił z emerytury, żeby podarować nam tę spowitą oparami absurdu perełkę. Mam nadzieję, że to nie jego ostatnie słowo.

PS Trochę mi przykro, że to nie moje nazwisko znalazło się w dedykacji podręcznika, ale jednak trudno się mierzyć z taką postacią.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

PROLE: Pilgrims Of The Nighted Path

Ruination Pilgrimage

ShadowDark