Here We Used to Fly
Pamiętasz, jak kiedyś było magicznie? Jak miałeś dziesięć lat, kończyło się lato, a ty siedziałeś na górce obok boiska? Pachniało suchymi igłami i korą, smakowało wygazowaną oranżadą. Stajesz właśnie na tej górce i patrzysz na popękane asfaltowe boisko. O tym jest Here We Used To Fly.
Gra polega na wspólnym tworzeniu scen w dwóch osiach czasowych. Odwiedzacie park rozrywki. Najpierw jako dzieciaki. Jest pełno ludzi, wata cukrowa, głośna muzyka, ekscytacja. Następnie wracacie w to samo miejsce po kilkunastu a może kilkudziesięciu latach. Park już nie działa, musieliście włamać się na jego teren. Taki powrót do bezpowrotnie minionych czasów z dreszczykiem emocji.
Mechanicznie to gra kooperacyjna. Nie ma mistrza gry. Każdy wybiera dwa archetypy - jeden dla swojego dzieciaka, drugi dla dorosłego (np. ciekawski -> zdystansowany).
Następnie zaczyna się pętla gry. Wybieracie kilka atrakcji (podręcznik zawiera 15 do wyboru) i w każdej z nich:
1. Opisujecie wspólnie atrakcję w czasach świetności.
2. Wybieracie po jednej zahaczce i odgrywacie sceny dzieciakami (np. serce i inicjały wyryte w desce)
3. Opisujecie wspólnie atrakcję po latach.
4. Wybieracie po jednej zahaczce i odgrywacie sceny dorosłymi (np. ej, nic ci się nie stało?)
5. Przechodzicie do kolejnej atrakcji.
Nie ma żadnych rzutów kostkami, testów. Po odegraniu 3-5 atrakcji wychodzicie z parku i wracacie do swoich żyć.
Osobiście kocham takie nutki nostalgii. Jak teraz namówić moją machającą mieczami drużynę na wycieczkę do wesołego miasteczka?

Komentarze
Prześlij komentarz