Odyseja Olbrzyma
Konwencja opiera się na pełnej przygód podróży, wspólnym pokonywaniu wyzwań i budowaniu więzi w drodze. Eksplorację wspomaga zestaw tabel przyporządkowany do każdego rodzaju terenu. Znajdują się w nich wyzwania, niebezpieczeństwa, postacie niezależne, ale także okazje do odzyskania sił. Przypomina mi to nieco mechanizm z Eco Mofos, ale w mniej zagmatwanej, czytelniejszej formie.
Gra jest mocno proceduralna (co moim zdaniem jest zaletą w solówkach - gra prowadzi się sama). Każdy dzień to konkretny schemat, w którym przemieszczamy się na nowy hex, odkrywamy, co się na nim znajduje lub dzieje, działamy, sprawdzamy reakcję olbrzyma i jak to wszystko wpływa na naszą więź. Całość domyka faza nocy, podczas której musimy znaleźć schronienie, mamy czas na przemyślenia i śnimy.
Skład i ilustracje są naprawdę ujmujące. Pastelowe kolory, naturalne kształty. Wszystko kojarzy się z naturą i harmonią. Tu z kolei wyczuwam pewną bliskość z Edelweiss Łukasza Kołodzieja, chociaż w opowieści o gigancie nie wszystko jest tak bezpieczne i sielankowe.
Cieszę się, że powstają takie gry. Podoba mi się konkretny pomysł, podoba świetnie zaprojektowana struktura. Zachwyca oprawa.
Podobno są szanse na polskie wydanie – trzymam za to kciuki.
Komentarze
Prześlij komentarz