a town called MALICE
a town called MALICE to story gra, w której gracze opowiadają wspólnie bardzo konkretną historię. Małe odcięte od świata miasteczko szykuje się do ważnego wydarzenia i nagle pojawia się ciało. Trup, który może pokrzyżować wszystkim szyki. Pamiętacie Twin Peaks?
Mechanicznie to bardzo ustrukturyzowana zabawa. Najpierw tworzymy postacie graczy w ramach kilku archetypów (władza, przyjezdny itp.), każdy z nich ma przypisane do siebie miejsce i NPCa. W ten sposób powstaje miasteczko z mieszkańcami i punktami na mapie. Następnie ustalamy trzy filary: Ciało, Wydarzenie, Mrok. Rozpoczyna się gra.
Fabuła podzielona jest na dwa akty i kulminację. Celem jest odkrycie tajemnicy związanej z Ciałem, doprowadzenie do tego, żeby Wydarzenie się odbyło (i odniosło sukces) oraz pokonanie tego, co kryje się w Mroku.
W każdym z aktów gracze po kolei odgrywają sceny. W każdej z nich jeden gracz jest narratorem (spotlight player) i decyduje o tym, co jest tematem sceny - rozwiązanie jednego z filarów, osiągnięcie celu osobistego, czy poprawa relacji między postaciami. Efekt rozstrzyga się za pomocą rzutu - puli graczy vs puli przeciwności.
Scena finałowa polega na zbudowaniu puli Wydarzenia (tu jako przeciwność wchodzą negatywne relacje między graczami) oraz puli walki z Mrokiem (vs pula tego, co zostaje na karcie Mroku). W wyniku rzutów dowiadujemy się, czy udało się zorganizować Wydarzenie i/lub pokonać zło.
Gra pozwala na zupełnie swobodne tworzenie settingu, ale podpowiada też dwa przygotowane z góry układy - z opisami miasteczka, określonymi miejscami, ciałem i wydarzeniem.
Jestem bardzo ciekaw, jak MALICE wypadnie przy stole. Może to być zabawa z jednej strony zbliżona do tradycyjnych erpegów, ale z drugiej dająca zupełnie inną sprawczość wszystkim przy stole. Błękitny Klucz brzmi jak coś dla Was. Mieliście okazję wypróbować?
Komentarze
Prześlij komentarz