Liminal Horror: martwy księżyc
Budzisz się w rozbitym samochodzie, w kieszeni masz zdjęcie kobiety i notatkę napisaną do siebie. Znajdź ją, uratuj ją, nie rozmawiaj z ludźmi (to nie są ludzie). Na niebie świeci czerwony księżyc, w miasteczku dzieją się dziwne rzeczy, na szczęście na mapie masz zakreślone jakieś miejsca - markerem, który widać tylko w czerwonym świetle.
To przygoda o odkrywaniu przeszłości, składaniu kolejnych fragmentów układanki, której pełen obraz może być naprawdę przykry. Gdzieś w pokoju obok ktoś gra w Silent Hill albo ogląda Memento z kasety VHS.
Klimat jest gęsty jak krew, szalony, chaotyczny, wszystko się sypie i rozkłada. Jest trochę smaczków - jak zapisany na kartce numer telefonu, pod który należy zadzwonić po wskazówki. Nie jest to wyjaśnione w grze, ale sprawdziłem - pod tym numerem automatyczna sekretarka odgrywa piosenkę Private Eyes.
Skład skupia się mocno na warstwie graficznej i wydaje mi się, że udało się osiągnąć założony efekt - to jeden z ciekawiej wydanych scenariuszy do LH.
Nie jest to klasyczna tajemnica zgodna ze strukturą proponowaną przez autorów gry. Nie jest to też gotowy materiał do poprowadzenia sesji po sznurku. Dostajemy za to coś oryginalnego, pomysłowego i kipiącego kreatywnością.
Komentarze
Prześlij komentarz