Liminal Horror: Latarnia
Wnętrze przyprawia o zawrót głowy. Niestety dosłownie. Wersja z czerwonym tekstem jest dla mnie zupełnie nie do przeczytania i wywołuje vertigo jak w filmie Hitchcocka. Na szczęście wyszła też wersja z białą czcionką i ta jest dużo łatwiejsza do przyswojenia.
Do treści nie mogę się jednak przyczepić. Światło latarni przyciąga dzieciaki, a tajemniczy byt próbuje ukraść ich sny, a te sny to koszmary, więc nic z tego, ale te koszmary przyciągają jeszcze inny, mroczniejszy byt, który wywraca wszystko na drugą stronę i robi się taki upside down, i... to wszystko w jednym zdaniu, z zapartym tchem. Dobre to i naprawdę czuć punkty odniesienia - Latarnia, Miasto zaginionych dzieci, Sandman.
Mistrzostwo kryje się w formie. Pomimo narzekań na czytelność, muszę powiedzieć, że skład robi wrażenie i oddaje klimat gry. A już najlepsze jest odwrócenie kolejności pomieszczeń latarni po drugiej stronie rzeczywistości. Miodzio.
Nie dajcie się odrzucić czerwonosłowej wersji, a dajcie szansę bieli. To będzie ciekawa wycieczka w górę i w dół latarni.
Komentarze
Prześlij komentarz