Broken Tales
Dawno, dawno temu bajkowi złoczyńcy otrzymali szansę na nowe życie i stali się dobrzy. Lecz każde światło potrzebuje cienia – dawni bohaterowie przeszli na drugą stronę. Nasza grupa łowców, niegdysiejszych złoli pracujących dla tajemniczego Zakonu, bada i zwalcza te nadnaturalne zjawiska.
Zasady są proste i mocno storytellingowe. Główna mechanika to w zasadzie jeden test. Zagrożenie ma stopień trudności, który należy pokonać sukcesami. Zbieramy je z bazowych wartości, pasujących deskryptorów postaci i punktów Somy. Możemy też dołożyć k6 – każdy wynik poza 1 to sukces, ale jedynka kładzie cały test.
Ciekawie wypadają unikalne Dary i deskryptory konkretnych postaci. Każdy playbook zawiera listę specjalnych minimechanik. W połączeniu z faktem, iż wcielamy się w konkretne osoby z bajek (Złego Wilka, Królową Kier, Wiedźmę z Lasu itd.), sprawia to, że jedną z największych atrakcji gry są same interakcje w drużynie.
Jestem ogromnym fanem nurtu, w którym gra nie ogranicza się do zasad i przedstawienia świata, ale daje narzędzia fabularne do poprowadzenia gotowej, zaprojektowanej przez twórców kampanii. Tak jak w Trophy Dark, czy Brindlewood, podręcznik zawiera kilka gotowych do rozegrania scenariuszy - zdekonstruowanych baśni. Każda z nich jest świetnie opisana, a ostatni rozdział gry pozwala na sklejenie ich w jedną większą historię.
Wydanie zachwyca: skład jest estetyczny (czernie, biele i krwista czerwień), a ilustracje niezwykle dynamiczne.
Minusy? Przegadanie. Zasady można było zamknąć znacznie szybciej. Podręcznik poświęca też kilkadziesiąt stron na tłumaczenie, jak stworzyć własne bajki i łowców – może byłby z tego świetny dodatek. Warto też zauważyć, że baśnie w tym wydaniu są mroczne, brutalne, brudne i pokręcone. Jest w nich sporo przemocy, krwi i traumy (pojawia się również przemoc seksualna – może nie obrazowo, ale jest konkretnie wspomniana). To nie są bajeczki na dobranoc i na pewno nie dla każdego.
W tę sobotę miałem okazję wejść w świat Alicji (w tym wydaniu będący ośrodkiem dla obłąkanych). Bawiłem się naprawdę dobrze. Warto spróbować samemu.
Jaką bajkę byście najchętniej połamali?
Komentarze
Prześlij komentarz