The Job

 


Ta gra to diament. Szlachetny kamień zabezpieczony podwójnym kuloodpornym szkłem, zanurzony w akwarium pełnym piranii, strzeżonym przez zbirów uzbrojonych w laserowe czujniki ruchu. Teraz trzeba go tylko ukraść.

The Job opowiada historie rodem z Ocean's Eleven i Lupina - bezczelny, skomplikowany skok z niezwykle drogocenną nagrodą. Wiecie - trzeba zwinąć Mona Lisę z Luwru, koronę z głowy Karola, uwolnić więźnia z Alcatraz.

Zasady są cudowne. Rozgrywka podzielona jest na kilka faz. MG przychodzi z Briefem - co kradniemy, skąd, jaki mamy budżet i jak wygląda 6 przeszkód.

Każdy z graczy wciela się w postać przypisaną do jednego z archetypów - szef, mięśniak, czaruś itd. Każdy z nich ma swoje sztuczki, z których może skorzystać podczas gry - np. szef ogarnie ewakuację helikopterem, a technik wyłączy monitoring w budynku.

Następnie zaczyna się faza planowania, która powinna trwać 1,5h - gracze przygotowują 12 scen, które muszą zaadresować wszystkie 6 przeszkód i doprowadzić do kradzieży i ucieczki. Następnie zaczyna się akcja - przechodzimy przez te sceny, rozstrzygamy wątpliwości rzutami wyciągniętymi żywcem z PbtA i budujemy wieże z kostek. Po co? Bo jak padną kolejne trzy, to kończy się gra i zostajemy schwytani. Taka prostsza Jenga.

Nie mogę nie wspomnieć o formie graficznej. Podręcznik jest pod tym kątem rewelacyjny - nowoczesny, dynamiczny, ale nie przesadzony. Estetyczne wyczucie pomieszane z odwagą. Rewelacja.

Trudno nie dostrzec, że gra zrobiła na mnie ogromne wrażenie i nie mogę się doczekać, aż wypróbujemy ją z moją ekipą. Co by tu ukraść?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ruination Pilgrimage

PROLE: Pilgrims Of The Nighted Path

Maze Rats